W przyszłym tygodniu czekają mnie egzaminy z francuskiego. Mogłabym w tym miejscu pomarudzić, wyżalić się, przyznać, że z każdą godziną, każdą minutą, z każdym zrobionym źle ćwiczeniem czuję się jak coraz większy głąb....Ale nie! To jest blog kulinarny! Więc powiem tylko jeszcze, że siedzę z nosem w książkach, raz po raz snując się po domu, najczęściej w kierunku kuchni. I dziś wyszła mi z tego taka oto tarta.
Z awokado, suszonymi pomidorami i sporą ilością sera gruyere. Inspirowana tym przepisem i niewielką zawartością mojej lodówki. Efekt zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. A teraz już wracam do nauki :(
Tarta z awokado, suszonymi pomidorami i serem gruyere
Gotowy spód tarty (tym, którzy nie mają aktualnie egzaminów polecam zrobienie spodu samodzielnie, najlepiej z tego przepisu) podpiekłam 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C, w międzyczasie przygotowałam nadzienie.
Nadzienie:
1 dojrzałe awokado
6 suszonych pomidorów, pokrojonych
szklanka startego sera gruyere (lub innego)
200 ml śmietany kremówki
3 jajka
sól, świeżo zmielony pieprz
2 łyżki soku z cytryny
Awokado obrałam, pokroiłam na nieduże plasterki, skropiłam sokiem z cytryny. Jajka wymieszałam ze śmietaną i serem. Dodałam pomidory i awokado. Doprawiłam solą i pieprzem. Masę wylałam na podpieczony spód. Piekłam w temperaturze 180 stopni C przez ok 30 minut. Smacznego:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tarty wytrawne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tarty wytrawne. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 19 maja 2011
czwartek, 5 maja 2011
La vie n'est pas toujours rose. Tarta z wędzonym łososiem i szparagami
Wiem, że rzadko tu ostatnio bywam. To się chyba nazywa wiosenne przesilenie. Ptaki śpiewają, na drzewach pąki, pachnie bez, a ja... delikatnie rzecz ujmując, mój nastrój nie koresponduje z otoczeniem. Coraz bardziej brakuje mi Warszawy, znajomych, mojej dawnej kuchni...ech...
W mojej francuskiej "nie tak ładnej i w ogóle do niczego" kuchni mimo wszystko dużo się dzieje, ale jakoś nie mam weny, żeby to opisywać i fotografować.
Dzisiejszą tartę dedykuję tym, którym dobry humor zasypał majowy śnieg w Polsce.
Tarta sezonowa, przepyszna, prosta. Przepis znalazłam na tym blogu, troszkę go tylko zmieniłam.
Tarta z wędzonym łososiem i zielonymi szparagami:
Kruche ciasto zrobiłam, jak zwykle, wg. tego przepisu. Wylepiłam nim formę do tarty o średnicy 25 cm. Podpiekłam ok. 15 minut w piekarniku.
Nadzienie:
ok. 10 zielonych szparagów, które umyłam, delikatnie obrałam, obciełam im końce i ugotowałam z małej ilosci wody (ok 4 minuty)
100g łososia wędzonego w plastrach
2 jajka
kubek gęstego jogurtu naturalnego
płaska łyżeczka ziół prowansalskich
gałązka rozmarynu
pieprz i sól do smaku
Na podpieczony spód wyłożyłam ugotowane szparagi, ułożyłam między nimi plastry łososia. Jajka wymieszałam z jogurtem, doprawiłam ziołami, solą i pieprzem. Wylałam masę na tartę. Piekłam 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C. Podałam gorące. Pycha!
W mojej francuskiej "nie tak ładnej i w ogóle do niczego" kuchni mimo wszystko dużo się dzieje, ale jakoś nie mam weny, żeby to opisywać i fotografować.
Dzisiejszą tartę dedykuję tym, którym dobry humor zasypał majowy śnieg w Polsce.
Tarta sezonowa, przepyszna, prosta. Przepis znalazłam na tym blogu, troszkę go tylko zmieniłam.
Tarta z wędzonym łososiem i zielonymi szparagami:
Kruche ciasto zrobiłam, jak zwykle, wg. tego przepisu. Wylepiłam nim formę do tarty o średnicy 25 cm. Podpiekłam ok. 15 minut w piekarniku.
Nadzienie:
ok. 10 zielonych szparagów, które umyłam, delikatnie obrałam, obciełam im końce i ugotowałam z małej ilosci wody (ok 4 minuty)
100g łososia wędzonego w plastrach
2 jajka
kubek gęstego jogurtu naturalnego
płaska łyżeczka ziół prowansalskich
gałązka rozmarynu
pieprz i sól do smaku
Na podpieczony spód wyłożyłam ugotowane szparagi, ułożyłam między nimi plastry łososia. Jajka wymieszałam z jogurtem, doprawiłam ziołami, solą i pieprzem. Wylałam masę na tartę. Piekłam 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C. Podałam gorące. Pycha!
sobota, 19 marca 2011
Tarta z serem roquefort, porami i cytryną.
W książce Gordona Ramsaya "Cooking for friends" znalazłam przepis na tartę z porami i serem dolcelatte. A ponieważ ostatnio mam małego hopla na punkcie pora, bardzo chciałam ją zrobić.
Na próżno jednak szukałam we francuskim supermarkecie dolcelatte, postanowiłam więc zastąpić go innym serem. Padło na Roquefort. Tarta wyszła bardzo dobra, ale mocny smak sera troszkę zdominował całą resztę. Dlatego polecam, żebyście robiąc ją użyli jakiegoś łagodniejszego sera pleśniowego, a najlepiej oczywiście dolcelatte. No chyba, że jesteście fanami ostrych, wyraźnych smaków, a wiem, że są i tacy;)
Tarta z serem roquefort, porami i cytryną
(na podstawie przepisu Gordona Ramsaya Lemon, leek and dolcelatte tart)
ok 250-300 g ciasto kruchego na tartę
4-5 porów, tylko białe części, pokrojone w cienkie plasterki
25 g masła
150 ml śmietany
3 łyżki startego parmezanu
skórka starta z jednej cytryny
1 łyżka soku z cytryny
100 g sera roquefort (lub innego sera pleśniowego)
1 jajko
+ 1 żółtko zmieszane z jedną łyżką wody do posmarowanie brzegów tarty
sól, pieprz
W dużej patelni rozpuściłam masło, kiedy zaczęło skwierczeć, wrzuciłam pokrojone pory, przyprawiłam solą i pieprzem i dusiłam pod przykryciem jakieś 10 minut, co jakiś czas sprawdzając czy się nie przypalają. Odstawiłam do ostygnięcia.
Śmietanę, parmezan, skórkę z cytryny, sok z cytryny wymieszałam z 1/3 rozdrobnionego sera roquefort. Doprawiłam pieprzem, nie dodałam soli bo roquefort sam w sobie jest bardzo słony. Na końcu wmieszałam jajko.
Piekarnik rozgrzałam do 200 stopni. Formę do tart wyłożyłam papierem do pieczenia i ciastem. Wyłożyłam na nie pory, a na to równomiernie masę serową. Na wierzch rozkruszyłam resztę roqueforta. Zawinęłam brzegi ciasta do środka. Posmarowałam brzegi żółtkiem. Wstawiłam do piekarnika i piekłam jakieś 15 minut. Zmniejszyłam temperaturę do 180 stopni i piekłam kolejne 20 minut, aż ciasto ładnie się zarumieniło. Ostawiłam na 5 minut przed podaniem, żeby nieco ostygło. Podałam z dodatkiem klasycznej surówki z marchewki.
Na próżno jednak szukałam we francuskim supermarkecie dolcelatte, postanowiłam więc zastąpić go innym serem. Padło na Roquefort. Tarta wyszła bardzo dobra, ale mocny smak sera troszkę zdominował całą resztę. Dlatego polecam, żebyście robiąc ją użyli jakiegoś łagodniejszego sera pleśniowego, a najlepiej oczywiście dolcelatte. No chyba, że jesteście fanami ostrych, wyraźnych smaków, a wiem, że są i tacy;)
Tarta z serem roquefort, porami i cytryną
(na podstawie przepisu Gordona Ramsaya Lemon, leek and dolcelatte tart)
ok 250-300 g ciasto kruchego na tartę
4-5 porów, tylko białe części, pokrojone w cienkie plasterki
25 g masła
150 ml śmietany
3 łyżki startego parmezanu
skórka starta z jednej cytryny
1 łyżka soku z cytryny
100 g sera roquefort (lub innego sera pleśniowego)
1 jajko
+ 1 żółtko zmieszane z jedną łyżką wody do posmarowanie brzegów tarty
sól, pieprz
W dużej patelni rozpuściłam masło, kiedy zaczęło skwierczeć, wrzuciłam pokrojone pory, przyprawiłam solą i pieprzem i dusiłam pod przykryciem jakieś 10 minut, co jakiś czas sprawdzając czy się nie przypalają. Odstawiłam do ostygnięcia.
Śmietanę, parmezan, skórkę z cytryny, sok z cytryny wymieszałam z 1/3 rozdrobnionego sera roquefort. Doprawiłam pieprzem, nie dodałam soli bo roquefort sam w sobie jest bardzo słony. Na końcu wmieszałam jajko.
Piekarnik rozgrzałam do 200 stopni. Formę do tart wyłożyłam papierem do pieczenia i ciastem. Wyłożyłam na nie pory, a na to równomiernie masę serową. Na wierzch rozkruszyłam resztę roqueforta. Zawinęłam brzegi ciasta do środka. Posmarowałam brzegi żółtkiem. Wstawiłam do piekarnika i piekłam jakieś 15 minut. Zmniejszyłam temperaturę do 180 stopni i piekłam kolejne 20 minut, aż ciasto ładnie się zarumieniło. Ostawiłam na 5 minut przed podaniem, żeby nieco ostygło. Podałam z dodatkiem klasycznej surówki z marchewki.
wtorek, 15 marca 2011
Tarta z tartą marchewką.
"Marchewka"Jan Brzechwa
Dawno temu, choć nikt o tym nie wie,
Marchewka rosła na drzewie,
A że tak wysoko rosła -
Była okropnie wyniosła.
O kapuście mówiła "kapucha",
Z brukwi się wyśmiewała, że jest tłustobrzucha,
A jak się wyrażała o rzepie,
Nawet nie wspominać lepiej.
Pomidor nazywała czerwoną naroślą,
Sałatę - jarzyną oślą,
Ziemniak - ślepiem wyłupiastym,
A koper, po prostu, chwastem.
"Ja - mówiła marchewka - ja to jestem taka,
Że jeśli tylko zechcę, zakasuję ptaka,
Rosnę w górze, na drzewie, lecz jak będzie trzeba,
Pofrunę nawet do nieba!
Ja jestem nadzwyczajna, w smaku niebywała,
Jam owoc nad owoce, ze mną nie przelewki!"
Tak mówiła marchewka - głupia samochwała.Dlatego właśnie dzieci nie lubią marchewki.
"Marchewka"Jan Brzechwa
|
Nietypowa tarta, ale naprawdę smaczna. Z tartą marchewką, świeżą kolendrą i serem. Delikatna w smaku, może i dzieci ją polubią?
Na spód:
ciasto kruche z tego przepisu
Nadzienie tarty:
4 średnie marchewki, starte na tarce o dużych oczkach
ok 100 g startego sera (ja użyłam Comte, ale może być każdy inny twardy ser)
pół pęczka świeżej kolendry
2 jajka
200 ml śmietany
sól, pieprz,
łyżka oliwy z oliwek
Piekarnik nagrzej do 190 stopni C. Formę na tartę wylep ciastem, na nie wyłóż papier do pieczenia i na to wysyp fasolę (albo groch). Podpiecz 15 min.
Startą marchewkę podsmaż na oliwie kilka minut. Jajka wymieszaj z śmietaną, startym serem, kolendrą, dodaj sól i świeżo zmielony pieprz. Połącz z ostudzoną marchewką. Masę wylej na podpieczony spód tarty. Piecz w temperaturze 190 stopni C ok 25-30 minut.
Dobra jest i na ciepło i na zimno.
środa, 13 października 2010
I znowu tarta. Z pomidorem, porem i serem pleśniowym.
Ciasto francuskie jest wspaniałe! Można z niego zrobić prawdziwe cuda właściwie z niczego. Zawsze staram się mieć je w lodówce, awaryjnie, na wypadek częstych sytuacji pt. "nie ma nic do zjedzenia" albo "nic mi się nie chce". Ten przepis jest efektem przeszukiwania zakamarków pustawej lodówki i tego, że po prostu nie cierpię marnować jedzenia.
Tym razem w lodówce, obok opakowania gotowego ciasta francuskiego, znalazłam:
1,5 pomidora
1 pora
śmietanę 18%
2 jajka
resztkę sera pleśniowego
Użyłam jeszcze:
troszkę soli, troszkę pieprzu i zioła prowansalskie
Ciastem francuskim wyłożyłam formę do tart. Na nie wyłożyłam pokrojone w plasterki pomidora i pora (tylko białą i jasnozieloną część) oraz pokruszony ser. Posypałam wszystko ziołami prowansalskimi.
Śmietanę wymieszałam z jajkami, odrobiną soli i pieprzu. Wylałam masę na górę. Piekłam wszystko ok 30 minut w temp. 180 C.
Proste? Tak! Banalne? Nie da się zaprzeczyć.
Ogólnie niby takie nic, ale uwierzcie mi, to jest naprawdę dobre:)
niedziela, 19 września 2010
Tarta ze szpinakiem i serem ricotta
W tym tygodniu znowu gotuję tylko dla siebie. Staram się nie marnować jedzenia i wymyślać potrawy z tego, co akurat mam w lodówce. Tym razem padło na ricottę z upływającym terminem przydatności. Wszyscy wiedzą, że biały ser i szpinak to niezawodne połączenie. I tak oto powstała prosta tarta.
Ciasto:
100 g zimnego masła
200 g mąki
1 jajko
szczypta soli
Wszystkie składniki szybko połącz, nie wolno długo ugniatać ciasta, bo będzie twarde.
Utwórz kulę i włóż do lodówki na 30 minut.
Piekarnik nagrzej do 190 stopni C. Formę na tartę wylep ciastem, na nie wyłóż papier do pieczenie i na to wysyp fasolę (albo groch). Podpiecz 15 min.
Przygotuj farsz:
250 g ricotty
250 g szpinaku (ja dałam mrożony, ale oczywiście świeży będzie lepszy)
2 jajka
100 ml śmietany
sól, pieprz, gałka muszkatołowa
2 ząbki czosnku, drobno posiekane
łyżka masła
Na rozgrzaną patelnie wrzuć masło i czosnek, dodaj szpinak, dopraw solą, pieprzem i gałka muszkatołową.
Podsmaż kilka minut, aż wyparuje woda. Dodaj ser, jajka, śmietanę, ewentualnie dopraw do smaku.
Wylej masę na podpieczony spód. Piecz ok 25-30 min. Voila! Smaczne na zimno i na gorąco.
niedziela, 14 lutego 2010
Tarte à l'oignon czyli francuski dla średnio zaawansowanych
Przepis na klasyczną francuską tartę cebulową. Dużo masła, dużo cebuli, dużo przyjemności. I dowód na to, że po francusku najlepiej wychodzi mi gotowanie:).
Przepis pochodzi z książki "French Kitchen" Joanny Harris, autorki "Czekolady" (jeśli nie czytaliście książki, na pewno pamiętacie film o tym samym tytule z Johnny Deep'em). Johnny i czekolada, tego się nie da zapomnieć...

Do tematu czekolady z pewnością jeszcze wrócę.
A teraz tarte à l'oignon:
Ciasto:
250 g mąki
175 g masła
2 żółtka
175 g masła
2 żółtka
Z podanych składników zagnieść ciasto. Zrobić z niego kulę, zawinąć w folię i schłodzić w lodówce 30 minut.
Nadzienie:
50 g masła
2 łyżki oliwy z oliwek
400 g cebuli, pokrojonej w drobne piórka
120 ml śmietany
2 jajka (ja się zagapiłam i dałam 3...)
1/2 łyżeczki tartej gałki muszkatołowej
sól morska
świeżo zmielony czarny pieprz
Piekarnik nagrzać do temp. 200 st C.
Ciasto rozwałkować i wylepić nim formę do tart o średnicy 30 cm. Wstawić do piekarnika i piec 20 minut.
Zmniejszyć temperaturę do 160 st C i piec kolejne 15 minut (piekłam krócej, około 10 minut).
Nadzienie: Na patelni rozgrzać masło z oliwą, wrzucić cebulę. Dusić na małym ogniu 30 minut.
Ubić śmietanę, jajka, gałkę, sól i pieprz.
Cebulę ułożyć na podpieczonym spodzie. Zalać masą jajeczną, wstawić do piekarnika (160 st C) i piec 25-30 minut. Podawać ciepłą lub zimną.
50 g masła
2 łyżki oliwy z oliwek
400 g cebuli, pokrojonej w drobne piórka
120 ml śmietany
2 jajka (ja się zagapiłam i dałam 3...)
1/2 łyżeczki tartej gałki muszkatołowej
sól morska
świeżo zmielony czarny pieprz
Piekarnik nagrzać do temp. 200 st C.
Ciasto rozwałkować i wylepić nim formę do tart o średnicy 30 cm. Wstawić do piekarnika i piec 20 minut.
Zmniejszyć temperaturę do 160 st C i piec kolejne 15 minut (piekłam krócej, około 10 minut).
Nadzienie: Na patelni rozgrzać masło z oliwą, wrzucić cebulę. Dusić na małym ogniu 30 minut.
Ubić śmietanę, jajka, gałkę, sól i pieprz.
Cebulę ułożyć na podpieczonym spodzie. Zalać masą jajeczną, wstawić do piekarnika (160 st C) i piec 25-30 minut. Podawać ciepłą lub zimną.
Smacznego:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
